editor-in-chief: pepper

admin: JP

 
       
 
IP: ec2-35-175-201-191.compute-1.amazonaws.com wejść: 260941 od 23 kwietnia 2007r.
 
   
 

Szacunek F.T. vs. WSD Radom
RADOM - TWIERDZA NIEZDOBYTA
25 maja 2008r. - stadion Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu

    35 dni rozbratu z futbolem, dwa arcydługie weekendy, kilogramy pochłoniętej kiełbasy i karkówki z grilla a na dokładkę całkiem spora dawka złocistych napojów regenerujących. W ten oto miły sposób chłopcy z "Szacunku" spędzali środek wiosny. Można by rzec, znaleźli - nomen omen - złoty środek na coraz cieplejsze wieczory.
    Żeby jednak ktoś mógł się bawić, pracować musi ktoś. Na szczęście na ochotnika zgłosiła się klubowa sekretarka, która jest już zaawansowaną pracoholiczką (o innych jej przypadłościach oficjalnie nic nam nie wiadomo). Jakież więc było zdziwienie zawodników, kiedy po powrocie z kolejnej majówki ujrzeli w skrzynkach pocztowych powołania. I to nie takie, co zwykle - robione na maszynie do pisania i powielane na kalce. Były to oryginalne powołania na pergaminie do... Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. - Niektóre mamusie i babcie bardzo się ucieszą - pomyślała z przekąsem sekretarka.
    Ulubienica prezesa a jednocześnie antyulubienica zespołu chciała nas skazać na życie w celibacie, ale nie przewidziała jednego - seminarium posiada mocną drużynę piłkarską, która tylko czeka, aby komuś dokopać. Wysyłając chłopców na ulicę Młyńską nieopatrznie zakontraktowała mecz z reprezentacją uczelni. Serdecznie dziękujemy.
    Do konfrontacji z WSD "Szacunek" przystąpił prosto z marszu. Nie było czasu nawet na jedną krótką jednostkę treningową. Kierownictwo teamu pościągało zawodników znad zalewu, szybko załatwiło paszporty, wizy i trzy czterokołowe czartery, po czym wysłało drużynę w najdalszą podróż w historii Szacunku. - Tylko znowu nie przynieście mnie wstydu, bo jeszcze jesteście w gazie - burknął na odchodne Szanowny Pan Prezes.
    Wstydu nie było, ale też i nie ma się czym chwalić. No chyba, że hamowaniem z piskiem Herr Konoora. Pierwszy szofer F.T. zgubił się w Radomiu i zdążył na parking w ostatniej chwili, jest więc usprawiedliwiony. W każdym razie wszyscy usłyszeli, że zajechaliśmy.
    Ekipa gospodarzy wystąpiła w najsilniejszym składzie. Jeden z kleryków miał dres "Broni" Radom, inny grał wcześniej w Ceramice Opoczo i Leśniku Sitowa. W tym gwiazdozbiorze był także drzewicki akcent - Karol, ziomal z osiedla. Kiedy stadionowy spiker odczytał skład "Szacunku", słuchacze studia S-13 (Polsat i TVP znowu nie doszły do porozumienia) złapali się za głowy. - Proszę Państwa, eksperymentalne zestawienie F.T. w obronie i pomocy, kilku zawodników nie gra na swoich ulubionych pozycjach - krzyczał do mikrofonu Tomasz Zimoch. - Klerycy wyglądają dużo lepiej i na pewno są świeżsi!
    Słynny radiowiec miał rację. Osłabiony "Szacunek" zagrał bez werwy (mamy samochody głównie na gaz LPG) i w pierwszej połowie nie potrafił stworzyć zagrożenia pod bramką gospodarzy. A ci organizowali atak za atakiem. Aż dziw, że schodzili na przerwę z zaledwie jednobramkowym prowadzeniem.
    Po zmianie stron Martyna i jego vis-a-vis mieli dużo więcej pracy. To samo tyczy się komentatora, który po każdym z ośmiu goli darł się w niebogłosy do tego stopnia, że słuchacze musieli przyciszać radioodbiorniki - "Szacunek" nie ma innego wyjścia, musi postawić wszystko na jedną kartę - wrzeszczał po drugiej bramce dla WSD.
    Taktyka ultraofensywna jest bardzo ryzykowna, bo przecież można się nadziać na kontry. I szybkie kontry kleryków były zabójcze. W telegraficznym skrócie: kontaktowa bramka Bogiego (nic szczególnego - dobił piłkę do pustej bramki), zaraz potem gospodarze odpowiadają na 3:1. Karny dla F.T.! Do wapna podchodzi idol nastek, Litza podpuszcza Peppera, ten odsuwa idola nastek na bok, strzela, ale bramkarz ładnie broni.
    Po chwili Di Stefano zdobywa gola z woleja na 3:2. Klerycy znowu nie pozostają dłużni - jest już 4:2. W zamieszaniu podbramkowym sprytem wykazuje się Maciuś i na tablicy świetlnej przy "Szacunku" zapala się trójka. Coraz bliżej końca meczu. Sędzia przedłuża najpierw o trzy, a później o pięć minut. Na nasze nieszczęście. Drużyna WSD strzela w doliczonym czasie dwa gole i ustala wynik spotkania na 6:3.
    - Nie załamujcie się dziewczyny - pocieszał chłopców Pierwszy Trener. - Przynajmniej zwiedzicie seminarium. Może któryś zostanie.
    Niestety, żaden nie został...
 
WSD Radom - Szacunek F.T. 6 : 3
Gole dla Szacunku: Bogi, Di Stefano, Maciuś.
 
Skład "Szacunku": Martyna, Natka, Pepper, Maciuś, J@ck, Klemes, Di Stefano, Kalol, Pablo, Litza, Bogi, & Konoor i Marco