editor-in-chief: pepper

admin: JP

 
       
 
IP: ec2-44-222-189-51.compute-1.amazonaws.com wejść: 269896 od 23 kwietnia 2007r.
 
   
 

Szacunek F.T. vs. Żardki
BOGI - KRÓL POLOWANIA
3 czerwca 2007r. - Błonie Stadium w Drzewicy

Żardki to nie przelewki! Żardki się zbroją! Żardki zaszyte w Parchowu na obozie wydolnościowym! W Żardkach planują wprowadzić prohibicję od sobotniego Teleexpresu aż po poobiednią drzemkę w niedzielę! - takie niepokojące sygnały docierały do naszego teamu jeszcze przed zakontraktowaniem meczu. Zarząd "Szacunku" puszczał te zaczepki mimo uszu i nie robił żadnych nerwowych ruchów. Trzeba było zachować stoicki spokój, aby rozpętana przez rywala wojna psychologiczna ominęła drużynę szerokim łukiem. A z drugiej strony, kto by uwierzył w prohibicję w Żardkach...
Poza tem zawodnicy F.T wcale nie potrzebowali dodatkowej motywacji. Wręcz przeciwnie, klubowy psycholog musiał nawet studzić ich emocje popularnymi preparatami doustnymi. Na mecz z Żardkami czekali przecież dziesięć długich miesięcy. Tyle czasu minęło od pamiętnego remisu wywalczonego po ciężkiej wymianie ciosów. - Najwyższa pora rozstrzygnąć sporną kwestię i wyjaśnić, kto jest lepszy - głosił afisz rozwieszony na najbardziej reprezentatywnych drzewach i słupach miasta a nawet w witrynie sklepowej, z której napastnik Bogi codziennie zerka na przechodniów, ze szczególnym uwzględnieniem miejscowych i przyjezdnych nastek.
Niestety, mimo usilnych starań Zarządu nie udało się uniknąć niezdrowych "nerw". Dzień przed meczem klubowa sekretarka, która już prawie wychodziła do domu, by robić porządki na niedzielę, odebrała zaskakujący fax z "Iskry" Żardki. Rywale postawili w piśmie ultimatum - mecz się odbędzie, jednak nie o planowanej godzinie 17.00 a dwie godziny wcześniej.
Ta informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Wszystko było zapięte na ostatni guzik - plakaty wisiały, plan posiłków na niedzielę ustalony, taksówki dla VIP-ów zamówione - a tu taki klops. Zarząd nie miał innego wyjścia - musiał zwołać posiedzenie kryzysowe w sprawie rozpatrzenia wniosku Żardek.
Członkowie Zarządu przeanalizowali wszystkie "za" i "przeciw", po czym podjęli jedyną słuszną decyzję. W komunikacie wystosowanym do Polskiej Agencji Prasowej napisali: "Szacunek" Drzewica F.T. przystąpi do meczu z "Iskrą" Żardki o godzinie 15.00, ponieważ nie chce zawieść setek fanek i fanów, którzy z utęsknieniem czekają, aby znowu zobaczyć w akcji swoich pupili!
Potem sprawy potoczyły się z szybkością bolidu Kubicy. Specjalna brygada z klejem biurowym w ręku dokonała retuszu na każdym rozwieszonym plakacie, do menagerów i innych zaproszonych gości wysłano noty przepraszające a dietetyk teamu wywrócił do góry nogami koncepcję żywieniową. Można więc było w spokoju zasiąść przed telewizorem i ukoić zszargane nerwy oglądając - wydawało się - spacerek chłopców Leo w Baku. McBoruc i Rasialdo nie pozwolili jednak rodakom na kulturalną kontemplację meczu. Cóż, była to naprawdę szalona sobota, na szczęście z happy-endem.
Natomiast niedziela przyniosła członkom "Szacunku" już samą radość. Mecz z "Iskrą" ściągnął na wirtualne trybuny Błonie Stadium rekordową liczbę fanów. Na "żylecie" pod lasem stanął Klub Kibica, a w nim po raz pierwszy burmistrz. Po drugiej stronie rzesza nastolatek oraz najważniejszy kibic F.T. Krzysio K., który co i rusz podrywał publikę, oczywiście do żywiołowego dopingu.
Pierwsze minuty spotkania potwierdzały raport naszego banku informacji, że "Iskra" to rywal reprezentujący bardzo wysoki poziom, to znaczy bardzo wysokie wykopy w stronę bramki przeciwnika z pominięciem drugiej linii. Żardki nie kombinują: piła do przodu i jedziem! Zanim "Szacunek" przyzwyczaił się do takiego stylu gry, przegrywał 0:1. W 17 minucie na linii pola karnego bez opieki pozostawiony został doświadczony zawodnik Żardek zwany Bogdanem, który pokonał Martynę silnym uderzeniem w samo okienko.
Po widowni rozszedł się szmer niezadowolenia - Czyżby "Szacunek" znowu poległ na własnych śmieciach? Nic z tego! Drużyna nie z takich opresji wychodziła cało. Na boisku rozgorzała walka o każdy metr murawy i piachu. Walka wygrana przez F.T. acz okupiona bólem po starciach z twardymi zawodnikami Żardek.
Jeszcze przed przerwą F.T. wyrównał i wyszedł na prowadzenie. Najpierw w 24 minucie do remisu doprowadził Dario wykorzystując rzut wolny z siedemnastu metrów. Bramkarz "Iskry" nie miał najmniejszych szans, tym bardziej, że tor lotu piłki przeciął jego kompan z drużyny. Dziewięć minut później trybuny oszalały po golu Bogiego, który wziął obrońcę "na zamach" i płaskim strzałem z lewej nogi umieścił futbolówkę w sieci.
Po zmianie stron napór "Szacunku" przybrał na sile. Firmowa broń zespołu czyli akcje skrzydłami zaczęły się wreszcie zazębiać i w polu karnym "Iskry" iskrzyło niemal bez przerwy. W 57 minucie ciśnienia nie wytrzymał wysoki obrońca Żardek, który nie wiedzieć czemu w niegroźnej sytuacji zagrał piłkę ręką w obrębie "szesnastki". Do karnego podszedł sztoper Gapson i silnym strzałem zdobył pierwszego gola w barwach "Szacunku". Zaraz potem opuścił boisko i udał się do domu w ważnych sprawach natury matrymonialnej.
Na 4:1 podwyższył Bogi. Super-Pippo z Drzewicy miał w niedzielę dzień konia. W 65 minucie okazał się najsprytniejszy w zamieszaniu podbramkowym. Uderzył niezbyt silnie ale z dziwną rotacją, po której piłka znalazła drogę do bramki mimo gąszczu nóg obrońców. Dwanaście minut później Bogi-Yogi, zawodnik przecież niezbyt słusznego wzrostu, uzyskał gola z główki! Tym samym skompletował pierwszego hattricka - nie tylko w swojej karierze ale także w historii "Szacunku" Drzewica. Bogi mógł czuć się królem polowania.
Prowadząc 5:1 drużyna spokojnie kontrolowała grę. Sytuacji do podwyższenia rezultatu nie brakowało, ale - jak powiedział jeden z kibiców - chłopcy nie chcieli marnować całego magazynka i oszczędzali naboje na kolejnych rywali. W 79 minucie pozwolili uzyskać "Iskrze" jeszcze jednego gola, jednak na tym ich szczodrość się skończyła. Po zakończeniu spotkania Bogi odbierał zasłużone gratulacje od fanek i - jakże by inaczej - umawiał się na wywiad-rzekę z zaprzyjaźnionym reporterem z jego ulubionego pisma "Wędkarstwo i Ty". Obiecujemy, że obszerne fragmenty rozmowy znajdą się na naszej stronie internetowej.
A drużyna tymczasem spędzała ostatnie chwile ze słynnymi różowymi trykotami. Wszystko w życiu ma swój koniec - także nasz bliski związek cielesny z oldschoolowym różem. Nie ma się co oszukiwać, o rozstaniu marzyliśmy od dawna. Niebawem "Szacunek" będzie występował w nowych strojach szytych na miarę przez Armaniego, więc wysłużone trykoty muszą iść do lamusa. Członkowie "Szacunku" ułożyli koszulki na kupkę, rzucili na nie ostatnie spojrzenie i tym samym zakończyli niełatwy, okupiony potówkami związek. Teraz przed piłkarzami dwa tygodnie wolnego. Po dobrze wykonanej robocie zawodnicy zasłużyli przecież na odpoczynek. Zarząd daje im czas na regenerację sił i wyleczenie mikro-urazów. I przestrzega - za każdy kilogram nadwagi będzie kara finansowa!
 
Szacunek F.T. - Żardki 5 : 2
Gole dla Szacunku: Dario, Bogi (3), Gapson
 
Skład "Szacunku": Martyna, Sylvinho, Gapson , Slavio, Dario, Di Stefano, Pepper, Kalol, Natka, Litza, Mario oraz Bogi, Pablo, Marco