editor-in-chief: pepper

admin: JP

 
       
 
IP: ec2-44-222-189-51.compute-1.amazonaws.com wejść: 269908 od 23 kwietnia 2007r.
 
   
 

PUCHAR LIGI
I RUNDA - 24 stycznia 2010 r.
Szacunek Drzewica F.T. 3 - 0 Atom Junior
Bramki dla Szacunku: Pepper, Bogi 2
Skład Szacunku: Kroolick, Cyc, Pepper, Di Stefano, Bogi, Mario

 
II RUNDA - 31 stycznia 2010 r.
Nauczyciele Opoczno 2 - 0 Szacunek Drzewica F.T.
Skład Szacunku: Kroolick, Kometa, Bogoosh, Pepper, Di Stefano, Bogi, Mario.
 
Relacja:
    Syberyjskie mrozy, które trzymały w centralnej Polsce od miesiąca, tuż przed Pucharem Ligi jeszcze przybrały na sile. Kiedy temperatura przy gruncie spadła do -27 stopni Celsjusza i termometr F.T. pękł niczym bańka mydlana klubowy stylista Tomasz Kacyków wykonał dramatyczny acz niezwykle potrzebny ruch. - Kupiłem futra dla całej drużyny - ogłosił w Fashion TV. - I żeby od razu uspokoić naszego bramkarza zaznaczam, iż nie są to futra z królika.
    Wykorzystując rozległe znajomości Kacyków dokonał zakupu po wyjątkowo okazyjnej cenie. - Ubrania pochodzą z kolekcji Versace - chwalił się reporterce. - Są może lekko przechodzone - były szyte w latach 70-tych XX wieku, ale wyglądają jak nowe. No prawie jak nowe. Podobne nosi murzyńska gangsterka ze Wschodniego Wybrzeża. Nasi chłopcy zrobią w Opocznie prawdziwą furorę.
    Wszystko ładnie, pięknie, tyle że stylista nie wziął pod uwagę jednego. W Szacunku działa silna frakcja pro-zwierzęca. Jej członkowie są fanami Animal Planet, z przyjemnością zbijają karmniki dla ptaków a pizzę jedzą tylko wegetariańską. Nic dziwnego, że postanowili zbojkotować futra Versace i zrezygnowali z udziału w Pucharze.
    Frekwencja w meczu z Atomem Junior była więc niziutka. Do klubowego busa weszło zaledwie sześciu zawodników ubranych w grube futra z szynszyli obszyte lisimi kitami. Chłopcy wyglądali naprawdę efektownie, jednak - co nie może dziwić - z samochodu wyszli cali mokrzy. - Szacunek spocony. Ma stracha przed atomowymi juniorkami - dało się słyszeć w hali "Żeroma". To miejscowi dogryzali drzewiczanom.
    Jak bardzo się mylili pokazał przebieg meczu. Szacunek był spocony - to fakt, ale dzięki temu rozgrzany. Przy krótkim, piętnastominutowym czasie gry miało to niebagatelne znaczenie. I wcale nie bał się rywala. Wręcz przeciwnie. Od pierwszego gwizdka arbitra zaczął krążyć wokół Atomu niczym elektrony i swoimi neutronami zupełnie zneutralizował protony Juniora, który - gwoli prawdy - prezentował niziutki poziom wyszkolenia. Przewaga Szacunku nie podlegała dyskusji. Było sporo klepki, akcji oskrzydlających i co najważniejsze strzelonych bramek.
    Mimo uszczuplonego składu zwycięstwo przyszło nader łatwo, a królem polowania został szczuplutki napastnik, który waży zaledwie 56 kg i na obrotowego w kadrze Wenty raczej nie ma szans. - Szkoda, że nie trafiał tak z lepszymi przeciwnikami - tu już trybuny miały stuprocentową rację. - Ale może na "trójce" wreszcie "uszczeli" hattricka?
    Jak wiadomo, morze jest głębokie i szerokie, nawet to przez "ż", dlatego nikt o zdrowych zmysłach nie marzył o kanonadzie w drugiej rundzie Pucharu. Tym bardziej, że na drodze F.T. stanęła ekipa Nauczycieli, która w przeszłości udzieliła Szacunkowi srogiej lekcji gromiąc go w halowym szparingu.
     - Wtedy to była matura próbna. Dopiero teraz czeka nas prawdziwy egzamin piłkarskiej dojrzałości - mądrzył się asystent trenera. Swoją drogą, chłopina w ogóle nie powinien się odzywać, bo średnie wykształcenie to dla niego Himalaje. Ledwo skończył zawodówkę mleczarską.
    Ze względu na futrzany bojkot w drugiej rundzie Pucharu znowu wystąpiła nikła liczba Szacunkowców. Z obozu strajkujących udało się odbić tylko jednego zawodnika, chili zdecydowanie za mało. - Do egzaminu przystępuje siedmiu abiturientów F.T. - ogłosił halowy spiker. - Ich technikę, taktykę, kondycję oraz boiskowe cwaniactwo sprawdzi dziesięciu nauczycieli, głównie dyplomowanych.
    Chłopcy byli maglowani przez kwadrans, jednak trzymali fason rozgrywając całkiem udane zawody. Niestety, są starej daty i czują respekt do belfrów. Jak się okazuje, zbyt wielki. Nauczyciele z Opoczna od razu to wyczuli. Mając przewagę psychologiczną wytknęli Szacunkowi błędy i bezlitośnie je wykorzystali.
    Pierwszą bramkę strzelili w piątej minucie gry, drugą kilka chwil przed końcem meczu. I mieli też kupę szczęścia. Gdyby pewien napastnik F.T. przy stanie 0:1 doprowadził do remisu - a strzelał do pustej bramki z metra - losy meczu mogłyby się odwrócić. Ale fatalnie spudłował i Szacunek przegrał.
    O dziwo, w szatni panował nastrój radości i zadowolenia. Chłopcy co prawda oblali egzamin (podobno część z nich zrobiła to już dzień wcześniej), ale właśnie dlatego nie musieli czekać kilka godzin na kolejne spotkanie. Z ulgą zwinęli więc manatki i opuścili Opoczno nie czekając na uroczyste zakończenie OLHPN 2009/2010. O tym, czy Kroolick odebrał nagrodę dla najlepszego bramkarza III ligi, nie wie nawet sam zainteresowany. Ale my się dowiemy. Jeśli odebrał to nie odpuścimy...