editor-in-chief: pepper

admin: JP

 
       
 
IP: ec2-35-175-201-191.compute-1.amazonaws.com wejść: 260931 od 23 kwietnia 2007r.
 
   
 

Szacunek F.T. vs. Domaszno
WYŻYNY i NIZINY
29 czerwca 2008r. - Błonie Stadium w Drzewicy

    Do tej pory nie napisaliśmy o Zarządzie złego słowa (te kilka tysięcy złotych na miesiąc piechotą przecież nie chodzi) ale w końcu miarka się przebrała. Od meczu w Radomiu Szanowny Pan Prezes wraz ze swoją świtą nawet palcem nie kiwnął, żeby zorganizować jakikolwiek szparing. Co więcej, rzucił wszystko w diabły i od początku czerwca w ogóle nie pojawiał się w biurze. O zastępcy nie ma co pisać, bo jest w Zarządzie tylko na sztukę.
    Nie to, żebyśmy bardzo żałowali absencji Bossa, jednak w piłkę by się pograło. A bez decyzji Bossa sekretarka-służbistka byle listonosza do klubu nie wpuści. - Szkoda - pomyślał zmartwiony idol nastek, ale zaraz się rozchmurzył i ruszył w wiadomym kierunku - nad zalew. Rozprowadzanie drużyny zaczęło się od nowa...
    18 czerwca sekretarka otrzymała bardzo dziwnego sms-a następującej treści: Borubar i Pereiro! Aejaejao! Limuzyna na Okęcie! Nie trudno odgadnąć, kto był nadawcą wiadomości. To oczywiście Szanowny Pan Prezes, który - jak się okazał - za klubowe pieniądze obejrzał w Austrii wszystkie spotkania reprezentacji Polski w Euro. I to w lożach VIP-ów. Dobrze, że chłopcy Leo zagrali tylko trzy mecze. W innym przypadku konta Szacunku zostałyby wyczyszczone do zera.
    Zanim Pierwszy doszedł do siebie, minął tydzień. Zanim połapał się w papierach, był już koniec miesiąca. Wreszcie na czerwonym pasku w TVN 24 pojawiła się informacja: Szacunek zagra w ostatnią niedzielę czerwca z Domasznem i przetestuje nowego obrońcę. Między słupki wraca syn marnotrawny - Kroolick.
    Nowy zawodnik to Adamsson - ogolony na łyso twardy sztoper z inklinacjami do pyskówki z arbitrem i przeciwnikami. Do Szacunku przyszedł za darmo - jego wcześniejszy kontakt wygasł siedem lat temu. Adamsson zagrał w pierwszym składzie i potwierdził swoje walory. Dobrze zaprezentował się również syn marnotrawny. Łapał pewnie (z małymi wyjątkami) i podobnie jak nowy nabytek dostał od Kickera wysoką notę.
    Sam mecz był dziwny. W pierwszej połowie dominacja F.T. nie podlegała dyskusji, czego dowodem pięciobramkowe prowadzenie. Ostre strzelanie rozpoczął Bogumił, który pewnie wykorzystał karnego podyktowanego za faul na ...Bogumile. Sytuacja podobna do tej z meczu Austria - Polska. Howard Webb gwizdnąłby z zamkniętymi oczami. Na 2:0 podwyższył Litza, który ni to strzałem, ni to dośrodkowaniem kompletnie zaskoczył goalkeepara gości. Kolejnego gola uzyskał obrońca Domaszna. Chłopak bardzo ładnie złożył się do strzału, tyle że piłkę wrzuconą przez Kalola skierował do własnej bramki.
    I wreszcie filmowa bramka Marco. Z prawej strony dośrodkowuje Boogie-Woogie a Marco niczym Jan Koller przystawia głowę i z mocą armaty kieruje piłkę do bramki. Dobrze, że Syrenka pożyczyła nowe siatki. Stara pajęczyna niechybnie by pękła. Jeszcze przed przerwą na 5:0 podwyższył Bogi wykorzystując tzw. setkę (musiał być w niezłym gazie po sobocie).
    To były wyżyny. A teraz niziny, czyli cała druga połowa. Wiele dobrego o grze Szacunku napisać nie sposób, więc nie napiszemy. Brakowało dokładności i pomyślunku, wyszły braki kondycyjne. W efekcie drużyna przestała zagrażać świątyni Domaszna. Z kolei rywale nabrali wiatru w żagle i ostro zaatakowali. Dobrze, że strzelili tylko dwa gole i zmarnowali jedenastkę.
    Mecz zakończył się dość wysokim zwycięstwem Football Teamu, dlatego chłopcy zasłużyli na telewizję. Po godz. 20.00 zasiedli przed telebimem w klubowej świetlicy na czwartym piętrze, by obejrzeć finał Euro. Idol Bogiego - Bastian Schweinsteiger - nie błysnął. Błysnęło za to złoto - w płynie oczywiście. Viva Espana!
 
Szacunek F.T. - Domaszno 5 : 2
Gole dla Szacunku: Bogi (z karnego), Litza, samobój, Marco, Bogi.
 
Skład "Szacunku": Kroolick, Klemes, Maciuś, Adamsson, Natka, Pepper, Kalol, Di Stefano, Marco, Litza, Bogi, - J@ck, Sylvinho